Wróć do wpisów

Europa przesiada się na rowery elektryczne

Popularność roweru elektrycznego w Polsce i w całej UE dynamicznie rośnie. Tylko w latach 2014-19 jego produkcja i sprzedaż w UE wzrosły prawie trzykrotnie. Zgodnie z Unijną Strategią Rowerową liczba „elektryków” w UE z 6,5 mln w 2015 roku, ma wzrosnąć do 60 mln w 2030. Szacuje się, że w Polsce ich udział w rynku będzie wkrótce wynosił 10%. W osiągnięciu tego pułapu z pewnością pomogą spadające ceny – obecnie markowy rower elektryczny można kupić już za 4 tys. zł.

Polski boom jeszcze przed nami

W Polsce segment „elektryków” dopiero rozwija się, ale boom z pewnością nadejdzie. W przeprowadzonym na zlecenie PSR badaniu respondenci deklarowali, że 3% z nich planuje zakup tego typu jednośladu w niedalekiej przyszłości. Zgodnie z przewidywaniami procentowy udział e-bike’ów w Polsce niedługo wzrośnie trzykrotnie. Już teraz, szczególnie w dużych miastach, widać coraz więcej osób korzystających z tego typu pojazdów do codziennego transportu.

Pierwszy e-bike

Zacznijmy jednak od początku. XIX wiek, o którym mowa w pierwszym akapicie to nie pomyłka. Pierwsze wzmianki dotyczące pojazdu jednoosobowego napędzanego silnikiem elektrycznym pochodzą z 1892 roku. Wtedy to powstał trójkołowy, ciężki pojazd zasilany prądem pochodzącym z motoru zamontowanego za siedzeniem obsługującego. Natomiast już pod koniec 1895 roku niejaki Ogden Bolton Jr. opatentował rower napędzany silnikiem elektrycznym umiejscowionym w tylnym kole oraz baterią zamontowaną na ramie.

Projekt ten bardzo przypomina współczesne rowery, z jedna różnicą – nie posiada pedałów. Te zostały dodane nieco później, jednak rowerzysta miał możliwość korzystania albo z siły własnych mięśni albo z załączanego silnika elektrycznego. Dopiero 100 lat później Yamaha stworzyła jednoślad z PAS (Pedal Assist System), czyli systemem wspomagania pedałowania. Rozwiązanie to było wprowadzane sukcesywnie przez wszystkie firmy i obecnie jest standardem w większości rowerów elektrycznych. W pewnym sensie ten przełomowy dla branży wynalazek jest odpowiedzią na pytanie zadane we wstępie, jednak jak wiemy, to potrzeba jest matką wynalazków, a nie odwrotnie.

Szybko pod górę

Zatem co zachęciło korporację do wykorzystania swoich środków do realizacji tego projektu? Potrzeba stworzenia nowego, dostosowanego do rozwijającego się społeczeństwa środka transportu? Nadmierne zanieczyszczenie powietrza przez silniki spalinowe? Stagnacja na rynku tradycyjnych rowerów? Pewnie każdy z tych argumentów miał wpływ na decyzje osób i firm wprowadzających innowacyjne rozwiązania do tak prostego wynalazku jak rower. Dzisiaj, kiedy e-bike wyposażony jest w znacznie bardziej wydajne akumulatory i skonstruowany jest z bardziej wytrzymałych, lżejszych komponentów, nie dziwi, że sektor ten odnotowuje największe wzrosty.
Jeżeli spojrzymy na Niemcy, jeden z najbardziej rozwiniętych krajów europejskich, to zobaczymy, że rowery elektryczne znacząco pobudziły tamtejszy rynek jednośladów – zauważa Mateusz Pytko, Dyrektor Biura Polskiego Stowarzyszenia Rowerowego – w ciągu ostatnich 5 lat sprzedaż „elektryków” wzrosła tam trzykrotnie. Obecnie nasz zachodni sąsiad jest największym w Europie odbiorcą tych urządzeń. W 2019 roku Niemcy kupili tyle rowerów elektrycznych, co Holendrzy, Francuzi, Belgowie, Włosi i Austriacy razem wzięci.

Liczby nie brzmią wystarczająco przekonywująco? To może kilka praktycznych argumentów. W codziennym użytkowaniu rower elektryczny oznacza dla jadącego mniejszy wysiłek, dlatego idealnie nadaje się na dojazdy do pracy i wyprawy górskie. Jest to też doskonały wybór dla osób ze słabszą kondycją lub dla tych, którzy codziennie muszą przebywać spore odległości zachowując przy tym świeży wygląd … i pojawiać się na spotkaniach na czas. Wbrew opinii niektórych, współczesny „elektryk” wyposażony w system PAS nie „jedzie sam”. W celu poruszania się niezbędne jest pedałowanie, a wspomaganie silnikiem załącza się przy prędkości około 6 km/h i odcina przy 25 km/h, tylko gdy nogi wykonują prace. Ponadto podróżowanie na tego typu pojazdach nie wiąże się z jakimkolwiek zanieczyszczeniem powietrza i nie zwiększa zawartości dwutlenku węgla. Dlatego przesiadanie się z samochodów na rowery elektryczne ma swój pozytywny wpływ na jakość powietrza.

Wraz z popularyzacją tego typu jednośladów, zamykaniem centrów miast, wzrostem zatłoczenia dróg i rozwojem siatki ścieżek rowerowych sprzedaż będzie gwałtownie wzrastać. Więcej rowerzystów, to konieczność jeszcze większej rozbudowy infrastruktury, a na tym skorzystają wszyscy fani dwóch kółek. Tego życzymy Wam i sobie!